Krakowskie Legendy Mieszkaniowe

Historia żółtej ciżemki

...nagle rozległ się huk...,
staremu człowiekowi siedzącemu przy stole nad kanapką z pasztetem, serce zamarło na ułamek sekundy. Ludziom w jego wieku, nadszarpnięte po przeżyciach obu wojen nerwy, bardzo często płatały różne psikusy. „To tylko przestraszone gołębie zerwały się z parapetu mieszkania powyżej”- pomyślał mężczyzna i głęboko odetchnął z ulgą.
Sięgając po szklankę z herbatą, zawiesił rękę w pół drogi – od drzwi dobiegło trzykrotne pukanie - no tak -pomyślał - odkąd zainstalowano domofony, drzwi do kamienicy stoją cały czas otworem. Dźwigając się ciężko z krzesła, poszukał ręką laski, opartej o krawędź stołu. Podszedł niespiesznie do drzwi z lekka utykając na prawą nogę,
zza drzwi dobiegło kolejne pukanie - już idę, spokojnie – zachrypiał starzec – kto tam?
- Dostałem ten adres z administracji, szukam Pana Grzegorza Domowskiego. - odpowiedział głos na klatce.
Starzec uchylił drzwi. Na klatce stał mężczyzna około sześćdziesiątki. Schludnie ubrany w długim trenczu, głowę osłaniał mu czarny kapelusz, na nosie miał okulary w rogowej oprawie a w ręce dzierżył parasol. Wszystko w kolorze czarnym. Szczupły, wręcz chudy, wzrostu około metra siedemdziesiąt. Nienagannie wypolerowane trzewiki błyszczały nawet w półmroku panującym na klatce schodowej kamienicy.
-
O co chodzi ? – zapytał staruszek, przytrzymując się jedną ręką framugi drzwiowej.
-
Pan Domowski?



Znajdź mieszkanie




Wynajem

Kraków, DietlaKraków, Armii KrakówKraków, Konecznego