- To moje pierwsze, nigdy wcześniej nie miałam okazji tego zakosztować, ale chociaż ciemne to całkiem ciekawe w smaku, jak nasze piwko z okolic jeziora Żywieckiego...
- Tak jest! Miałem takie samo skojarzenie! - wykrzyknął zadowolony chłopak – nie dość że ładna, to jeszcze zna się na piwie..., prawie ideał... - dla mnie jeszcze pintę – rzucił do barmana.
- Czeka już od dłuższej chwili..., Jerry Ci zamówił..., bardzo dba o Ciebie – z przekąsem rzekł Patrik, po czym dodał – Ale miałeś opowiedzieć jakąś druga legendę... o tym twoim... hejnale... czy coś..
- Daj spokój nie będę zanudzał dam, takimi opowiastkami..., innym razem dokończę.
- No nie bądź guma i nie pękaj...,– dołączył się Jerry, po czym zwrócił się do dziewczyn – Tom, zanim przyszłyście, opowiadał o legendzie Hejnału Mariackiego, i miał dokończyć, coś o rozszerzeniu legendy...
- Rozszerzeniu? Nie słyszałam. A mieszkam w Krakowie od urodzenia, chętnie posłucham – dodała Sylwia, obdarowując Tomka najpiękniejszym uśmiechem jaki w życiu widział .
- W sumie to nic tak atrakcyjnego..., sami ocenicie..., wymyśliliśmy to trzy lata temu, podczas Juvenalii – to taki stary krakowski zwyczaj, kiedy na kilka dni w roku, władzę w mieście przejmują studenci – i właśnie podczas świętowania na Rynku Głównym, mój kolega z akademika, stwierdził że u nas na miasteczku studenckim, gdzie mieszkamy, nie słychać nigdy Hejnału z wieży Mariackiej i trzeba coś z tym zrobić...
- I co przenieśliście wieżę na miasteczko? - polerując bar, ironizująco wtrącił Patrik.
- Taka myśl też była, ale spłynęła do Wisły razem z innymi mało realnymi pomysłami. - kontynuował Tomek – W końcu w trzecim dniu Juvenaliów, nie mogąc się doczekać koncertu Kultu z Kazikiem na czele – to taki polski Iggy Pop - który miał wystąpić o północy – postanowiłem zagrać Hejnał Mariacki, z okna naszego pokoju w akademiku na dziesiątym piętrze, aby oznajmić która jest godzina. Pomysł ten został dość szybko podchwycony, przez moich kolegów z pokoju i tak co noc o północy, któryś z nas lepiej lub gorzej, odgrywał hejnał z okna akademika.
- To wy to robiliście... - wyrzekła Sylwia.
- Tak, to był mój pomysł – z lekką dumą odparł Tomek. - A więc ona o tym słyszała, jak miło - po czym dodał:
- Trwało to nasze granie jakieś trzy miesiące, po czym władze uczelni zagroziły że nas skreślą z listy jeśli to się będzie dalej powtarzać. Podobno ktoś się skarżył. Nie wiem o co cały ten szum, bo studenci kończą dzień około trzeciej nad ranem, więc nikomu nie przeszkadzaliśmy,
- A nie zauważyłeś że wokół były też budynki w których mieszkali inni ludzie – zapytała Sylwia, dziwnie się w niego wpatrując.
- E tam, komu by to przeszkadzało....
- Idiota jesteś – powiedziała odstawiając kufel na bar, po czym wyszła bez słowa.
- Co jest? - Tomek był zdezoriaentowany – co jej się stało? - pytającym wzrokiem zwrócił się do Magdy.
- Że jesteś idiotą to fakt, ale skąd mogłeś wiedzieć, że przez wasze wygłupy, Tata Sylwii, stracił prawie cały majątek.
-
Przez nas??? - oczy Tomka zrobiły się tak wielkie, że gdyby teraz, ktoś klepnął go w plecy, z pewnością wypadły by na bar.



Znajdź mieszkanie




Wynajem

Kraków, SzuwarowaKraków, Frycza-ModrzewskiegoKraków, PiastowskaKraków, Armii Kraków